Balsam czułości
zamknęli się...
jak więźniowie w lochu
z kajdankami na ustach
i na własne życzenie
to nie jest jednak
przymusowe odosobnienie
tracąc swój czas
w nieświadomości
milcząc nie mogli załatwić
swych życiowych zawiłości
mijające ponure poranki
i noce wymykające się cichaczem
oddzieliły ich kryształowym lustrem
z wydanym wyrokiem ciszy
rzucane w gniewie słowa
poraniły ich dusze
jątrząc rany bólem
a przecież mogliby...
zagoić je miłością
z balsamem czułości
okładając plastrami
uśmiechniętych serdeczności
Mojemu synowi Darkowi i Basi
kwiecień 2001